Czas zacząć

Najtrudniej chyba jest zacząć pisać bloga… Gdybym za każdy telefon, jaki wykonał do mnie Piotrek Walczak z pytaniem „no to kiedy ruszasz z blogiem”, skwitowany moją odpowiedzią „dzisiaj Piotrku, dzisiaj” zapłacił mu 10 złotych, zapewne uzbierała by się z tego suma, która by mogła konkurować z jego dziennikarską pensją.

Bo od czego tu zacząć… Od tego, o czym ma być blog? Czemu zdecydowałem się pisać? Kim jestem i o co mi chodzi? Rany, same banialuki… Poza tym pierwszy wpis na blogu, cytując tekst jednego ze skeczy Kabaretu Moralnego Niepokoju, powinien być – „hypki, rzutki i nie miałki i w niczym nie przypominać samochodu chłodni”. No i tak mijał dzień za dniem. Dni zmieniały się w tygodnie, a tygodnie stały się miesiącem. Dziś jednak koniec z tym!!! Postanowiłem – piszę wstępniaka i drżyjcie wieszcze, poeci, nobliści i wszystkie inne gryzipiórki. Dam radę: usiądę, napiszę i wstanę od komputera dopiero, kiedy światło ujrzy ostatni wyraz – „koniec”. Dziś będzie ten dzień, ten wieczór, ten moment i ta chwila. Zwłaszcza, że rano znów ma do mnie zadzwonić Piotrek ze swoim mantrycznym pytanie „no to kiedy ruszasz”?

Pora się zatem przedstawić.

Urodziłem się w Warszawie. Szybko jednak moja rodzina zmuszona rzeczywistością stanu wojennego wyemigrowała z tego zacnego miasta, przenosząc się na północne Mazowsze, do grodu Ciechana – Ciechanowa, bardziej obecnie kojarzonego z marką piwa niż z legendarnym założycielem miasta nad Łydynią. Co ciekawe, że różnej maści wojny zawsze lepiej można było znieść na prowincji niż w dużych miastach… Tam przeżyłem dzieciństwo oraz trudny okres dojrzewania. Wychowany na poezji Kaczmarskiego, Herberta, Bursy, Stachury i Wojaczka, uzbrojony w solidny bagaż wiedzy historycznej, wyruszyłem w świat szukając odpowiedzi na magiczne i często zadawane pytanie „jak żyć”.

Tak też trafiłem do grodu nad Białką. Rozpocząłem studia w czasie, kiedy jeszcze opłakiwano utraconą pozycję filii Uniwersytetu Warszawskiego. Rektorem nowo powstałego Uniwersytetu był profesor Jamróz, a ojcem założycielem premier Cimoszewicz. Któż mógł wtedy przypuszczać, że wydział na którym rozpoczynałem studia – wydział prawa, z ostatnich miejsc jakie zajmował we wszystkich rankingach w tamtym okresie, w tak krótkim czasie znajdzie się w czołówce polskich wydziałów.

Zakochałem się w Białymstoku, jego kolorowości, wielokulturowości, specyficznym wileńskim zaśpiewie. Może to wynik tego, że moja rodzina w okresie międzywojennym mieszkała na grodzieńszczyźnie i genetycznie jestem naznaczony kresowością? Podobno dziadek zginął we wrześniu 1939 roku, kiedy to z dubeltówki zaczął strzelać do sowieckiego patrolu, który krzątał się w okolicy jego domostwa. Może stąd mój awers do czerwonych sztandarów wszelkiej maści?

W Białymstoku mieszkam już od przełomu tysiąclecia i nie wyobrażam sobie innego miejsca we wszechświecie, w którym mógłbym żyć ja i moja rodzina. Mimo, że jest tu zimno, po ulicy chodzą żubry, a nawet białe niedźwiedzie, nie lubią nas łomżyniaki, a na przełomie lutego i marca zawsze miewam depresję… Przeszedłem w tym białostockim okresie mojego życia przez wiele etapów: od buntowniczego studenta, który zapewne burzył błogi spokojny sen dziekanowi Prutisowi, poprzez NZS, działalność w samorządach studenckich, współpracę z jednym z białostockich posłów, doradzanie prezydentowi miasta, próby zostania radnym...

Nie jestem keynesistą, do socjalizmu czuję obrzydzenie, nie podoba mi się idea państwa opiekuńczego, gdzie urzędnik wie lepiej co jest dla mnie najlepsze. Nie cierpię manipulacji. Wierzę, że ludzie są inteligentni i samodzielnie mogą decydować o swym losie. Wierzę w zasady republikańskie. Wolność jednostek, które tworzą rodziny, wspólnoty, aż wreszcie naród. Naród, który jest pojęciem nadrzędnym, rozumianym bardzo szeroko, a dla którego państwo pełni jedynie rolę służebną.

Blog, który właśnie rozpoczynam, ma być blogiem społeczno-ekonomicznym, a może ekonomiczno- społecznym… Subiektywnie będę próbował analizować otaczającą nas rzeczywistość, zarówno tą w skali makro, jak i mikro. Z uwagi na to, że zawodowo zajmuję się rynkiem metali szlachetnych z pewnością to, co będę tu poruszał, będzie w opozycji do różnej maści keynesistów, zwolenników lewarowania czy innych prób urzędniczego, rządowego manipulowania gospodarką.

Jak to mawiał Ronald Reagan: „Rząd nie może kontrolować gospodarki, nie kontrolując ludzi.”

Uff, udało się. Jest trochę o mnie, jest o tym o co mi chodzi, jest mądry cytat mądrego człowieka. Wprawdzie jak teraz to czytam, bliżej temu tekstowi do ów nieszczęsnego samochodu chłodni ze skeczu KMN niż do ferrari, ale jest, pierwszy wpis! A więc przedstawienie czas zacząć.

Redakcja nie odpowiada za treści zamieszczane przez blogerów.

Komentarze

Obrazek użytkownika Karol Wasilewski

Samochód chłodnia jest klasykiem - nie trzeba go przedstawiać ;)

PS. Świetny wpis! Zrobi furorę jak samochód chłodnia :)

Bell (niezweryfikowany) -

Dziękuję za ten skecz, nie znałam :)

Obrazek użytkownika Piotr Walczak

Jaaaaasne... szczególnie o tym Piotrku Walczaku. Padłem :)

Anonim (niezweryfikowany) -

Zacny wpis :) Dobrze, że zacząłeś :)

Anonim (niezweryfikowany) -

świetna inicjatywa Marcin! Jeśli będziesz analizować problemy rozwoju ekonomicznego w skali Podlasia to będzie to bardzo pożyteczne. Może w końcu doczekamy się pokolenia i większej grupy ludzi rozumiejącej skąd się bierze dobrobyt i prosperity. Powodzenia

Łukasz Wróblewski (niezweryfikowany) -

"[...]nie podoba mi się idea państwa opiekuńczego, gdzie urzędnik wie lepiej co jest dla mnie najlepsze." - I to mi się podoba.:)

lidka (niezweryfikowany) -

super tekst - lekko napisany, ale z pazurem - masz talent Marcin :) czekam z niecierpliwoscia na nastepne wpisy :)

kawosz (niezweryfikowany) -

z przyjemnością będę śledził ;)

Wera (niezweryfikowany) -

Oł yeee....
Czekam na więcej

Quentin (niezweryfikowany) -

Pisz - czekamy na więcej i oby nie skończyło się na wstępniaku :)

Śledź Sorensen (niezweryfikowany) -

Oby więcej tak błyskotliwych wpisów :)

Marcin. Urzędnik. (niezweryfikowany) -

Mam nadzieję, że w każdym kolejnym wpisie będzie coś na/do urzędasów, przynajmniej nudno nie będzie :)

Fajnie jest poczytać coś innego, powiało świeżością....

Anonim (niezweryfikowany) -

świetny "wstępniak" :) super się go czytało :)

Aleks (niezweryfikowany) -

Trochę "dziegciu", mówił Pan na konwencji o sobie - jestem konserwatywnym liberałem. Czy to ze sobą się nie kłóci?

Dodaj komentarz

Plain text

  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.